W Czarnolesie

Jana Kochanowskiego

DWIE WYCIECZKI UCZNIÓW WSZYSTKICH KLAS DRUGICH

 

 

 

WYCIECZKA NR 1 - KLASY IIA I IIC, 5 PAŹDZIERNIKA 2010

*

Piątego października roku 2010 klasy IIa i IIc, nie zważając na dotkliwe zimno panujące na dworze, w wyśmienitych humorach wyruszyły odwiedzić miejsca związane z życiem Jana Kochanowskiego.

            W drodze nie mogliśmy narzekać na nudę, albowiem pani Kocewiak urządziła mały konkurs wiedzy o poecie. Za każdą poprawną odpowiedź mogliśmy otrzymywać punkty, które później kumulowały się na ocenę bardzo dobrą, jednak, nie ukrywajmy, ważniejszy była rywalizacja międzyklasowa. I tak konkurs trwał, uczniowie przekrzykiwali się, popisując swoją wiedzą zdobytą na lekcjach języka polskiego, robiąc wszystko, żeby tylko podać poprawną odpowiedź i wygrać. W końcu, po jakiejś godzinie, pani Kocewiak ogłosiła wyniki. Wygrała klasa „a”, nie wiadomo, czy przewyższając klasę „c” wiedzą, czy tylko ilością decybeli, choć rekordzistką została Barbara Bańkowska, która w ciągu niecałych sześćdziesięciu minut uzyskała dwadzieścia trzy punkty.

            Dojechaliśmy do Czarnolasu, miejsca, gdzie ongiś mieszkał poeta. Miejsca, gdzie rosła jego ukochana lipa. Miejsca, gdzie aktualnie zostało stworzone jego muzeum. Z uwagą słuchaliśmy przewodniczki, ciekawie opowiadającej o życiu Jana Kochanowskiego, obejrzeliśmy eksponaty, podziwialiśmy współcześnie wykonane gobeliny... Niektórzy z zaciekawieniem czytali napisane na ścianach słowa z utworów Kochanowskiego.

            Po zwiedzeniu muzeum oraz kaplicy wszyscy biegiem rzucili się w stronę kamienia, na którym podobno przesiadywał poeta, wsłuchując się w szum liści lipy. Legenda głosi, że kto usiądzie na tym kamieniu, stanie się mądrzejszy, zacznie pisać lepsze wypracowania i nie będzie popełniał błędów ortograficznych w dyktandach. Póki co wygląda na to, że były to tylko złudne nadzieje, ale może nagłe przebłyski inteligencji pojawią się z opóźnieniem?

            Następnie udaliśmy się do Zwolenia, gdzie Kochanowski przez kilka lat był proboszczem i gdzie został pochowany. Obejrzeliśmy kościół i ruszyliśmy w dalszą drogę, do Sycyny.

            W Sycynie, na środku szczerego pola stał kamienny posąg, u zwieńczenia przyozdobiony wizerunkami Matki Boskiej oraz Jezusa. Tak prawdopodobnie Mikołaj Kochanowski upamiętnił miejsce narodzin poety, choć do dziś nie bardzo wiadomo,  na ile jest to prawdą.

            Około godziny czternastej, zadowoleni wysiedliśmy z autobusu przed naszym gimnazjum. Nasza podróż dobiegła końca.

            ... i nadal czekamy na choćby zalążki inteligencji, którą mieliśmy otrzymać przez bliskie spotkanie z kamieniem...

                                                                                                                                        

Katarzyna Wócik, kl.IIa

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Strona tytułowa       Imprezy 2010/2011