Denis Kiljański
 
 
Laureat Wojewódzkiego Konkursu Języka Rosyjskiego 2012.
Finalista Wojewódzkiego Konkursu Języka Rosyjskiego 2013.
 
Przebieg konkursu w 2012 - relacja <<<<
 
Denis jest również dobrym matematykiem.
W 2013 roku otrzymał wyróżnienie w konkursie matematycznym "Kangur".
 
*
 
Pamiątkowe zdjęcie z klasowego tableau.
 
 

Wywiad z ciekawym człowiekiem

 

Dialog pierwszy: Ecce Denis.

 

  – Przedstaw się i powiedz, czy jesteś ciekawym człowiekiem.

  – Nazywam się Denis Kiliański i pochodzę z Białorusi. Jestem ciekawym człowiekiem. 

  – Gdzie się urodziłeś?

  – W Krasnosiersku, niedaleko Grodna.

  – Jaka część twojej rodziny mieszka w Polsce, a jaka na Białorusi?

  – Mama z tatą w Polsce, a dwie ciocie i dziadkowie na Białorusi. Z ciotecznego rodzeństwa mam ośmioletnią siostrę siostrę, pięcioletniego brata ciotecznego i drugiego, który urodził się w tym roku.

  – Często odwiedzasz rodzinę na Białorusi?

  – Dwa, trzy razy w roku.

  – Czy tęsknisz za Białorusią?

  – Trochę...

  – Czego najbardziej ci brakuje?

  – Muszę się trochę zastanowić... Powiem jedno: kwasu lidzkiego.

  – Czegoś jeszcze?

  – Nie, tyle mi do szczęścia wystarczy.

 

Dialog drugi: Denis – człowiek wybitny.

 

 – Łatwiej jest ci mówić po rosyjsku czy po polsku?

  – I po rosyjsku, i po polsku. Język rosyjski w szkole przychodzi mi bardzo łatwo.

  – Powiedz słowo o swoich osiągnięciach, dzięki którym dorobiłeś się własnej zakładki na stronie szkoły.

  – Dwa razy podchodziłem do konkursu przedmiotowego z języka rosyjskiego. Po raz pierwszy w drugiej klasie, wtedy zostałem laureatem. Natomiast w trzeciej klasie zostałem finalistą. 

  – Poza rosyjskim w jakich konkursach brałeś udział?

  – Z religii: dwudzieste dziewiąte miejsce w kraju. W „Kangurze” wyróżnienie. Brałem udział w konkursie „Dzieje Oręża Polskiego”. Doszedłem do Radomia, ale z Radomia już nie wyszedłem.

  – Oprócz rosyjskiego i matematyki, jakie są twoje wybitne talenty.

  – Informatyka.

  – Programowanie czy grafika?

  – Zaczynam trochę z programowaniem i grafiką, ale grafika mi na razie lepiej idzie.

  – Wracasz do domu, rzucasz plecak w kąt, jesz obiad i tak dalej, tak dalej... Jesteś już u siebie w pokoju. Co robisz.

 – Zaczynam odrabiać lekcje.

 – Poważnie?!

 – Najzupełniej. Chyba, że to piątek.

 – Odrabiasz lekcje, załóżmy, że odrobiłeś. Dużo się uczysz?

 – Szczerze, to *odpowiedź wycięta ze względu na treści niepedagogiczne*

   –Nie wiem, czy słyszałeś, kiedy byliśmy na wycieczce, Norbert krzyknął do ciebie „Denis, pamiętaj o Polsce”.

  – Nie, tego nie słyszałem.

  – Generalnie mamy taką teorię, że będziesz prezydentem Białorusi. To jest możliwe, bo obywatelstwo masz...

 – Białoruskie. Niedługo będę miał też polskie.

 – Czyli spokojnie możesz zostać prezydentem Białorusi. A jeśli nie prezydentem, to kim?

 – Tłumaczem przysięgłym i informatykiem.

  –To są zupełnie dwa różne kierunki, prawda?

 – Tak.

 – I gdzie wybierasz się do szkoły?

 – Do technikum w Białobrzegach, profil informatyczny.

 

Dialog trzeci: Denis – człowiek intrygujący.

 

 – Bardzo mało wiemy o twoich zainteresowaniach. Ja odnotowałam, że nosisz koszulki z Sabatonem. Oprócz tego Sabatonu co lubisz?

– Lubię ogólnie drugą wojnę światową i pojazdy opancerzone. Słucham jeszcze rosyjskich zespołów rockowych.

 – Śpiewających po rosyjsku czy angielsku?

 – Po rosyjsku.

 – Czyli strefa rock'n'rolla wolna od Angola.

 – Czasami gram na komputerze. Najczęściej w World of Tanks.

 – Jeździsz na skuterze i mi nie powiedziałeś. 

 – To jakoś były moje urodziny i jakiś tydzień, dwa po nich się wybraliśmy do sklepu. Zdecydowaliśmy się na jeden i wręczyłem sprzedawcy piórnik z pieniędzmi. Tysiąc osiemset złotych w monetach pięciozłotowych.

 – Uzbierałeś cały piórnik piątaków, ile ci to zajęło?

 – Tam było więcej tych piątaków, ale wzięliśmy tylko piórnik.  Jakoś tak się z zakupów odkłada... W sklepie sprzedawca najpierw nie wierzył, potem dziesięć minut liczenia, na końcu zapytał, czy może wziąć piórnik. Dałem mu.

 – Dlaczego na ciebie mówią „Łysy”? Przecież nie jesteś łysy.

 – Zaczęło się w drugiej klasie. Zdarzyło mi się, że jakoś tak co trzy, cztery tygodnie chodziłem do fryzjera. Niektórzy mówią, że co dwa, ale to nieprawda. Ktoś w klasie powiedział „Łysy”, bo się krótko ciąłem. I zostało.

 – I płaciłeś piątakami?

 – Nie, dawałem dwie dychy.

 – Czyli piątka na skuter zostawała.

 – To już było po skuterze.

 – Skuter dostałeś w drugiej klasie?

 – Jakoś tak... Na przełomie pierwszej, drugiej i trzeciej klasy.  Tak swoją drogą, to tydzień w sobotę koszę trawnik.

 – Masz kosiarkę spalinową, elektryczną, kosę?

 – Podkaszarkę.

 – I tak kosisz bo lubisz?

 – Bo muszę.

 – To może ma coś wspólnego z tym, że kiedyś chodziłeś do fryzjera, ale teraz już nie chodzisz, więc kosisz trawnik. Myślałeś o tym?

 – Nie, ale wtedy też musiałem kosić.

 – Nadal uważam, że to może mieć jakiś związek.

 

Dialog ostatni: Denis – człowiek treściwy.
 

 – Coś na zakończenie?

 – Dziękuję za uwagę.

 

Z Denisem Kiljańskim rozmawiała Justyna Jasiorowska

 

 
Pożegnanie. Ostatni dzień roku szkolnego 2012/13.

 

Strona tytułowa