IIIb i IIIc w Łodzi -

czyli dowód na to, że podróże kształcą.

7 grudnia 2011

Z okazji nadchodzących Mikołajek u wychowawczyń klas IIIc i IIIb zrodził się pomysł, aby dla odmiany wybrać się na wycieczkę do Łodzi. Wszyscy zgodnie przystaliśmy na tę propozycję.

            W związku z tym, 7. grudnia wyruszyliśmy w podróż, w czasie której każdy myślał, czego możemy się spodziewać na miejscu, w Manufakturze.

            Po dotarciu do celu większość z nas pochłonęło mini-kasyno, w którym obowiązkowo musieliśmy przepuścić część gotówki. Później jeden ze śmiałków wszedł do maszyny symulującej podróż w kosmos i po kilku minutach na pewno zniechęcił się do kariery kosmonauty.

            Następnie, podzieleni na grupy, poszliśmy z panią przewodnik zwiedzać Eksperymentarium. Tam najpierw udaliśmy się do grobowca, w którym mogliśmy poznać sekrety starożytnego Egiptu. Później powędrowaliśmy do sali pełnej doświadczeń z różnych dziedzin, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć i przeprowadzić różnego rodzaju, ciekawe eksperymenty. Tak bardzo nam się tam spodobało, że nie chcieliśmy wychodzić, jednak wiedzieliśmy, że dalej może być już tylko lepiej.

            W następnej sali, Akwarium, znowu podzieleni na grupy, mogliśmy zobaczyć akwaria pełne różnych oryginalnych, niespotykanych u nas ryb, ale także pospolite, polskie stworzenia. Pan przewodnik bardzo ciekawie mówił o mieszkańcach różnego rodzaju wód.

            Następnie, ku uciesze wszystkich, dostaliśmy ponad 2 godziny wolnego, w którym każdy mógł w wybrany sposób odpocząć. Jedni decydowali się zjeść coś, strudzeni zwiedzaniem, inni szli na lodowisko, aby wyszaleć się na łyżwach, a jeszcze inni, w większości płeć żeńska, wyruszały na zakupy, nie zważając na zmęczenie.

            Po tym czasie, zwartą grupą przeszliśmy do ostatniego punktu naszej wycieczki, czyli Areny Laser. Tam podzieliliśmy się na 6-osobowe zespoły, a później dostaliśmy kamizelki i pistolety. Biegaliśmy po specjalnie do tego utworzonym terenie i mogliśmy w siebie strzelać. Jednak trzeba było pamiętać, aby nie strzelać do zawodników ze swojej grupy, co nie każdy był w stanie pojąć, chociażby strzelając w każdego, kto tylko się nawinie (przykład: ja). Ta forma rozrywki przypadła nam tak bardzo do gustu, że zostaliśmy tam o wiele dłużej, niż planowaliśmy.

            Kiedy każdy był już wyczerpany, wróciliśmy do autokaru i wyruszyliśmy w podróż powrotną, a dobre humory nie opuszczały nas do końca wycieczki.

            Ten wyjazd z pewnością dał nam dużo wiedzy, ale także pozwolił się wyluzować i na nowo poczuć jak jeszcze kilka lat temu, gdy wszystko w naszym życiu było błogą zabawą.

                                                      Elwira Jakubiak

 

 

 

 
 
 
 
 
 
Zdjęcia - Anita Strulak

Relacja wkrótce!

Strona tytułowa     Imprezy 2011/12