„Diament – Wyprawa śladem 2 Korpusu Polskiego we Włoszech”

 

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

 
 

„Są bitwy, na które nie pada pył zapomnienia.

Bierze je na swoje skrzydła legenda

i zanosi do narodowego pamiątek kościoła.

Do nich należy właśnie bitwa o Monte Cassino.”

                                               /gen. Władysław Anders/

W dniach 14-24 maja 2009 roku sześcioosobowa reprezentacja naszego gimnazjum złożona z uczniów (Piotr Hermanowicz, Agata Kostrzewa, Karol Kostrzewa, Aleksandra Maliszewska, Wiktoria Małachowska) i nauczyciela hm. Tomasza Fliszkiewicza (reprezentującego również władze ZHP), na zaproszenie Kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, pana Janusza Krupskiego, wzięła udział w wyprawie do Włoch, której punktem kulminacyjnym były uroczystości rocznicowe z udziałem najwyższych władz państwowych na cmentarzu polskim z okazji 65. rocznicy Bitwy o Monte Cassino. Naszym zadaniem była reprezentacja młodzieży polskiej oraz pomoc w przygotowaniu uroczystości rządowi RP.

Wszystko zaczęło się 14 maja na parkingu w Jankach. Pełni napięcia oczekiwaliśmy na przyjazd autokaru, który zabierze nas w nieznane. Punktualnie o godz. 14. wsiedliśmy do autobusu Wielkopolskiej Chorągwi ZHP, w którym podróżowali instruktorzy i harcerze stanowiący harcerski sztab uroczystości na Monte Cassino. Przed nami 48 godzin jazdy. Chociaż byliśmy najmłodszymi pasażerami, szybko zaprzyjaźniliśmy się z naszymi współtowarzyszami podróży, którymi byli m.in. instruktorzy ZHP z Wrocławia, Mszczonowa, Sochaczewa, Warszawy, Łodzi, Radomia oraz delegacja młodzieży z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Bohaterów Monte Cassino w Lubniu.

Po blisko 18-stu godzinach dodarliśmy do Florencji. Był to pierwszy punkt naszej wędrówki po ziemi włoskiej. Dziarskim krokiem wyruszyliśmy na zwiedzanie jednego z najpiękniejszych miast Italii. Naszym przewodnikiem była niezawodna dh. Dorota Kołakowska – szefowa i organizatorka wyprawy.

 

W niebo ucieka wieżą chmurna Signoria,

Przerażonych wód falą w dal umyka Arno

(...)

Bo w Mieście Kwiatów straszna walk domowych żmija

Podniosła z sykiem żądła swą głowę bezkarną”

 

                /Leopold Staff, Tryptyk sztuki włoskiej: Firenze/

 

Florencja, perła Toskanii, miasto Poniatowskiego i Oriany Fallaci... Strzelające w niebo wieże już z daleka witają przybywających z całego świata miłośników włoskiej kultury i historii, zapraszając na niezwykłą ucztę – począwszy od przystawki w postaci ciepłego klimatu i pięknego otoczenia, poprzez niezwykle zagęszczone zabytki Starego Miasta, wspaniałe punkty widokowe, zawieszone w czasie uliczki i dzielnice, aż po nowoczesną infrastrukturę turystyczną...

W żadnym innym mieście nie można odwiedzić tylu historycznych miejsc pomiędzy śniadaniem, a kolacją, co we Florencji... Ale nie samą przeszłością Firenze stoi - wiele tu miejsc, pozwalających na odetchnięcie po podróży do zamierzchłej, świetlanej przeszłości i nacieszenia niemniej świetlaną chwilą obecną.

Jednym sprawi przyjemność podróż wśród tysięcy kramików i sklepików Placu Handlowego, a innym wizyta na jednym z punktów widokowych. Dla każdego coś miłego – oto Florencja, idealny przystanek dla każdego, kto zwiedza piękną Italię...

Florencja, czyli Firenze, to stolica Toskanii. Jej fenomen polega na tym, że to w gruncie rzeczy nieduże miasto, niemniej zabytkami i wartymi odwiedzenia miejscami można by obdzielić kilka porównywalnych wielkościowo sadyb ludzkich. Większość najistotniejszych miejsc znajduje się w centrum. Jednego dnia odwiedziliśmy Mercato Centrale, tłoczne centrum handlowe z setkami kramików, straganów i sklepików, kopułę Dumo (widok jest wspaniały – tradycyjna włoska architektura okolona wspaniałymi zielonymi wzgórzami i parkami; perła w szmaragdowej oprawie...), prastare i świetnie zakonserwowane uliczki rzemieślniczej dzielnicy Oltrarno, bogate pałace nad rzeką Arno, plac San Marco z wieloma zabytkami włoskiej architektury, centrum życia akademickiego z historyczną uczelnią Accademia di Belle Art., muzem Dantego. Również wielbiciele żywego kontaktu z historią nie mogą pominąć niezwykłej okazji do odwiedzenia klasztoru San Marco, udostępniający każdemu zainteresowanemu stare manuskrypty, napisane przez mnichów przed setkami lat. Piazza della Annunziata gości budynek pierwszego w Europie sierocińca, Spedale degli Innocenti. Większość tych miejsc była naszym udziałem.

Po blisko 6- godzinnym zwiedzaniu, zmęczeni i szczęśliwi spoczęliśmy na Piazza della Signoria w centrum Florencji, który powstał dzięki wyburzeniu domów, które należały do rodzin gibelinów. Plac otacza szereg pałaców i służy ciekawej ekspozycji wspaniałych rzeźb - to sprawia, że ten Piazza jest uwielbiany przez turystów. Chyba najważniejszą budowlą na placu jest Pałac Vecchio, leżący w północnej jego części. Przed pałacem podziwialiśmy fontannę Neptuna, zaprojektowaną przez Bartolomeo Ammannatiego, wspaniałą rzeźbę wykonana z białego marmuru. Postać Neptuna ciągnie powóz zaprzęgnięty w... koniki morskie. Na Placu odnaleźliśmy też rzeźbę Dawida, a właściwie kopię oryginalnego dzieła Michała Anioła (oryginał w drugiej połowie XIX wieku przeniesiono do muzeum - Galerii dell'Academia). Na lewo od fontanny Neptuna napotykaliśmy konny posąg Kosmy I - imponujące dzieło Giambologni. Kamienny Kosma I stoi na cokole, który zdobią płaskorzeźby prezentujące dokonania księcia, założyciela rodu Medyceuszy. Otoczeni tak pięknymi zabytkami, wysłuchaliśmy koncertu barda Florencji. O północy udaliśmy się do autokaru, którym wyruszyliśmy na Monte Cassino.

O godzinie 3.00 w nocy naszym oczom ukazał się niezapomniany widok. Nasz autokar wspina się po krętej drodze na wzgórze Monte Cassino, w dole oświetlone Cassino – tego nie da się zapomnieć. Zmęczeni, wysiadamy i przechodzimy do miejsca zakwaterowania, którym jest baza skautowa położona 100 m od klasztoru i 300 od Cmentarza Polskich Żołnierzy. Pełni wrażeń, nie możemy długo zasnąć.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Sobota to pierwszy dzień pobytu. Czas do południa schodzi nam na zwiedzaniu najbliższej okolicy, przydziale zadań na kolejne dni. Po obiedzie kolejna niespodzianka. Wraz z ekipą Chorągwi Zachodniopomorskiej udajemy się do Pompei, jednego z trzech miast rzymskich w prowincji cesarskiej Italia, które 24 sierpnia 79 roku n.e. zniszczył wybuch wulkanu Wezuwiusz. Popiół wulkaniczny, który zasypał Pompeje, doskonale zakonserwował budowle i przedmioty, co pozwoliło poznać nam dość dokładnie wygląd rzymskiego miasta średniej wielkości i życie jego mieszkańców.

Niedziela, kolejna niespodzianka i niezapomniane wrażenia: poranna msza św. w bazie odprawiana przez kapelana naszej reprezentacji ks. Wojciecha Jurkowskiego, ołtarz przygotowany na wojskowym łaziku, widok na okoliczne wzgórza.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Po śniadaniu wypełniamy kolejne zadania. Udajemy się na wzgórze Monte Calvario (wzgórze 593), gdzie porządkujemy otoczenie obelisku upamiętniającego poległych żołnierzy 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Po obiedzie dalsze prace na cmentarzu. Ustawiamy chorągiewki na grobach, wieszamy flagi, porządkujemy otoczenie. Wieczorna odprawa przed godziną „0” i udajemy się na spoczynek.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

 

I poszli – za honor się bić…

Opis morderczej walki o Monte Cassino przekazał w „Szkicach spod Monte Cassino” Melchior Wańkowicz, który jako korespondent wojenny przeżył dwa tygodnie bezpośrednio z walczącymi żołnierzami, tak pisał:

„Niemieckie siły spod Monte Cassino składały się z tzw. linii Gustawa (od imienia dowódcy frontu feldmarszałka Kesselringa) i linii Hitlera. Linia Hitlera spotykała się na stokach Pizzo Corno z linią Gustawa. Aby otworzyć drogę na Rzym, sojusznicy przygotowali natarcie na całym froncie z udziałem piątej armii amerykańskiej i ósmej armii brytyjskiej.

2 Korpus Polski zajmujący odcinek od Monte Cairo (1669 m) do Monte Cassino (516 m) otrzymał zadanie nacierania po osi Colle Maide – Massa Albaneta. Przełamać obronę nieprzyja ciela w pasie San Angelo – wzgórze 593, oskrzydlić wzgórze klasztorne od północy i płn.-wschodu, uzyskać panowanie nad drogą nr 6, a potem zdobyć wymienione wzgórze 593 i działać na Piedimonte. Na południe od 2 korpusu miał nacierać doliną rzeki Liri 13 korpus angielski, do którego następnie miał dołączyć korpus kanadyjski.

Lita skała, pełno głazów, pieczar, ukrytych bunkrów i schronów – wszystko to dawało możność długiego utrzymywania obrony i odpierania ataków idących z różnych kierunków. Bunkry były dobrze zamaskowane, zręcznie wtopione w pejzaż, trudne do wykrycia. Nie było śladu niczego, co przypominałoby tradycyjną fortyfikację. Tych przeszkód naturalnych i sztucznych broniły najlepsze oddziały hitlerowskie z 1 dywizji spadochronowej i 5 górskiej.

Zadanie 2 korpusu było bardzo trudne. Zdecydowano się uderzyć na dwóch odcinkach. 3 Dywizja Strzelców Karpackich miała zdobyć wzgórze 593 i 569, a 5 Kresowa Dywizja Piechoty – wzgórze Widmo, 575 i San Angelo (601 m). Po opanowaniu wzniesienia 569, strzelcy mieli nacierać na Monte Cassino. Dywizja Karpacka po ciężkich walkach zdobyła szczyt 593, ale nie mogła zdobyć wzgórza, skały 569. 5 Kresowa Dywizja Piechoty po zaciętych walkach wręcz, w skalistych, pokrytych zaroślami i w pokrętnym terenie, zajęła Widmo. Nie mogła jednak zdobyć wzgórza 575 i San Angelo.

Nowe natarcie rozpoczęto 16 maja. Była to druga faza bitwy o Monte Cassino. Walki trwały aż do 18 maja. O godz. 645 Dywizja Karpacka opanowała ostatecznie wzgórze 593, a około 940 zdobyła wzgórze 569. 19 maja o godz. 400 zdobyto San Angelo.

11 maja 1944 r., na krótko przed rozpoczęciem szturmu gen. W. Anders wydał rozkaz: Żołnierze, kochani moi, młodzi i starzy, bracia i dzieci! Nadeszła chwila bitwy. Długo czekaliśmy na odwet i zemstę nad odwiecznym naszym wrogiem [...] idziemy naprzód ze świętym hasłem w sercach naszych: Bóg, Honor i Ojczyzna... i poszli „szaleni”, „odważni” i... zwyciężyli. Za 7 dni znów Generał depeszował: Bóg dał zwycięstwo!...

O godz. 1020 patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich zatknął na gruzach klasztoru polską flagę.”

Nadchodzi punkt kulminacyjny naszego pobytu. Poniedziałek – 18.05.2009. Pobudka wcześnie rano, szybka toaleta i wymarsz na cmentarz. Kolejne zadania do wykonania. Przed przybyciem ważnych osobistości wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Ustawiamy krzesła, zapalamy znicze, bierzemy udział w próbach wprowadzenia pocztów sztandarowych i delegacji z wieńcami. Ola Maliszewska sprawdza, jak brzmi jej głos, medycy ustawiają namioty, atmosfera staje się z minuty na minutę bardziej podniosła. Wszystko gotowe, wracamy do bazy.

Ostatnie przygotowania i o godzinie 11.00, ubrani w stroje galowe - togi, ze sztandarem i wieńcem udajemy się na miejsce uroczystości (poczet sztandarowy stanowili: sztandarowy – Piotr Hermanowicz, asysta – Agata Kostrzewa i Aleksandra Maliszewska; wieniec w imieniu społeczności gimnazjum składali: Wiktoria Małachowska i Karol Kostrzewa).

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Na Cmentarzu Polskim gorąca atmosfera (dosłownie – blisko 30 C i w przenośni). Przybywają kombatanci – uczestnicy walk o Monte Cassino, są też obecni niemieccy żołnierze, uczestnicy bitwy. Wśród gości widać przedstawicieli włoskiego rządu, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych z jej Kierownikiem – panem Januszem Krupskim, ludność Cassino, obecna jest także Kompania Reprezentacyjna WP.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

O godzinie 11.30 wprowadzona zostaje wojskowa asysta honorowa oraz poczty sztandarowe.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Młodzież obecna podczas uroczystości składa swoje ślubowanie. My też bierzemy w nim udział.

 

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Tekst ślubowania:

                       

Kto mi się waży rzec:„iż dotąd tylko twoje”.

Kto myśli mojej śmie powiedzieć dzisiaj: „STÓJ”

Kto mi zabroni iść na wielkie, chrobre boje,

Gdy przeciw mocy zła Ja i Bóg – ojciec mój.

                                         /Olga Małkowska Pieśń Młodych/

 

Polacy, to naród wyjątkowy, którego synowie po wielokroć w historii potwierdzili własną zdolność do ofiary najwyższej, poświęcenia własnego życia w obronie człowieczeństwa, swobody i prawa do wolności.

Dzisiejsi młodzi ludzie, zgromadzeni na Monte Cassino, spadkobiercy pięknych tradycji tych, „których kości porozrzucane wołają o pamięć i cześć”, winni im są im głęboką wdzięczność.

Dlatego też, za chwilę przedstawiciele młodzieży polskiej, złożą ślubowanie.

 

Uroczyście ślubujemy!

Ø      że bohaterska postawa żołnierzy spod Monte Cassino, będzie dla nas wzorem w codziennym życiu,

Ø      swoim postępowaniem będziemy zaświadczać, że miłość do Ojczyzny, troska o nią, to najważniejszy obowiązek,

Ø      chwałę oręża polskiego, heroizm Polaków na wszystkich polach bitew potwierdzony słowami „przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni jej służbie” będziemy nieustannie przypominać polskiemu społeczeństwu.

Ślubujemy!

 

Przybywa pani Irena Anders – wdowa po generale, której towarzyszy córka.

 

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Krótko przed godziną 12 słychać nadlatujący helikopter – zwiastun przybycia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Lecha Kaczyńskiego wraz z Małżonką oraz towarzyszącymi mu osobami (m.in. ambasadorem RP w Italii Jerzym Chmielewskim, panią ambasador RP przy Watykanie Hanną Suchocką oraz ministrami z kancelarii Prezydenta RP  i senatorami).

 

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Kolejno następuje powitanie delegacji polskiej i włoskiej przez Pana Janusza Krupskiego, wejście orszaku liturgicznego, złożenie wieńca na płycie grobu biskupa polowego Józefa Gawliny oraz odegranie hymnów Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Włoskiej.

Gości wita również Syndyk Miasta Cassino. Rozpoczyna się Msza Święta, podczas której homilię wygłosił Biskup Polowy Wojska Polskiego gen. dyw. Tadeusz Płoski.

 

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Dla społeczności naszego Gimnazjum, najważniejszym punktem Eucharystii, oprócz wystawienia pocztu sztandarowego i złożenia wieńca, był moment, w którym Ola Maliszewska, stojąc w  todze, przepasana biało - czerwoną szarfą, tuż u stóp ołtarza, w centralnym miejscu Cmentarza, w obecności wszystkich delegacji oraz Pana Prezydenta, podczas dziękczynienia, zaśpiewała pieśń „Taki kraj”.

 http://www.youtube.com/watch?v=vlTD3OomE98

 

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

 

Zdawało się, że na chwilę Cmentarz zamarł, a głos słyszany był nawet przez tych, „których kości porozrzucane wołają o pamięć i cześć”.  Gdy umilkły słowa pieśni, dało się słyszeć brawa, które zapoczątkowała Para Prezydencka.

 

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Po modlitwach ekumenicznych, głos zabrali: Prezydent RP Pan Lech Kaczyński oraz weteran bitwy pod Monte Cassino – Pan profesor Wojciech Narębski.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Uroczystość zakończył Apel Poległych oraz ceremonia złożenia wieńców wraz z ceremonią zapalenia zniczy oraz pożegnanie Prezydenta RP z kombatantami.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Udało nam się również wręczyć Panu Prezydentowi prezent od społeczności szkolnej (a nie było to łatwe) oraz zaprosić do odwiedzenia szkoły.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Jeszcze tylko wspólne zdjęcia, porządkowanie cmentarza i na godzinkę mogliśmy się udać do bazy na odpoczynek. Krótko przed godziną 16.00 wyruszyliśmy do Cassino, gdzie byliśmy organizatorami Jarmarku Polskiego dla miejscowej ludności, podczas którego przekazaliśmy skautom włoskim przybory szkolne dla ofiar trzęsienia ziemi w Abruzji 6.04.2009. Do miejsca zakwaterowania wróciliśmy po 21.00. Wreszcie kolacja, pakowanie i ostatni wieczorny spacer po wzgórzu. Tak zakończyły się oficjalne dni naszego pobytu we Włoszech.

We wtorek rano wyruszyliśmy w drogę do Rzymu. Pierwsze kroki skierowaliśmy do grobu Papieża Jana Pawła II, któremu podziękowaliśmy za opiekę na włoskiej ziemi. Tego dnia zwiedziliśmy m.in. Bazyliki: Św. Piotra w Watykanie, Św. Pawła za Murami, Bazylika Matki Bożej Większe,  Santa Maria in. Trastevere, kościół Santa Maria in Cosmedin z Ustami Prawdy, które jak chce legenda odgryzą rękę jeśli włoży w nie kłamca (nam udało się wyjść z tej operacji cało).

(Foto - Piotr Hermanowicz)

Przeszliśmy wzdłuż Pól Marsowych, miejsca w starożytnym Rzymie, poza murami miasta, w zakolu Tybru, na zachód od Kapitolu. W okresie republiki odbywały się na nim ćwiczenia wojskowe i sportowe, przeglądy wojsk, zebrania komicjów centurialnych oraz przeprowadzane co pięć lat spisy ludności. Zmęczeni, pełni wrażeń, po godzinie 18 dotarliśmy metrem do naszej nowej bazy pod Rzymem w Ostii. Dzień zakończył nocny wypad i kąpiel w Morzu Tyreńskim.

Środa i czwartek, to kolejne dni, które upłynęły nam na zwiedzaniu Rzymu. Byliśmy między innymi w Bazylice Św. Jana na Lateranie, na Kapitolu, w Forum Romanum, przy Koloseum, na Palatynie, przy Forum Trojana, Panteonie, Piramidzie Cestiusza, Placu Weneckim z Ołtarzem Ojczyzny,  podziwialiśmy widok rozciągający się na Wieczne Miasto z Kopuły nad Bazyliką Św. Piotra, prezentowaliśmy nasze stroje na Schodach Hiszpańskich, odpoczywaliśmy, pijąc kawę w Cafe Greco, gdzie bywalcami byli wielcy sławni Polacy, m.in. Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Cyprian Kamil Norwid, Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, Czesław Miłosz, podziwialiśmy wieczorem Fontannę di Trevi, odnaleźliśmy i przeszliśmy się Via Adama Mickiewicza i wiele innych miejsc, których nie sposób wymienić, jak choćby widoczny niżej plac Piazza Navona.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Największe wrażenie zrobił na nas pobyt w Kompleksie św. Kaliksta, czyli części starożytnych rzymskich katakumb, miejscu spotkań i pochówków chrześcijan. Warto dodać, że leżą one przy Via Appia Antica - Drodze Appijskiej, najstarszej drodze rzymskiej, zwanej przez Rzymian regina viarum czyli królową dróg. Została ona zbudowana by połączyć stolicę Imperium z południową częścią półwyspu. Rozpoczyna się w Rzymie przy Circo Massimo i biegnie (obecnie z przerwami) na południe aż w okolice Kapui pod Neapolem, gdzie skręca na wschód i ciągnie się aż do miasta Brindisi na wybrzeżu Adriatyku. Jej część stanowi brama Porta Appia, przy której stoi kościół Domine quo Vadis. Tradycja powiada, że na wieść o rozpoczęciu przez Nerona prześladowań, św. Piotr postanowił opuścić Rzym. Zaledwie wyszedł za miasto, zobaczył Jezusa niosącego krzyż. Na pytanie zdumionego apostoła: Dokąd idziesz Panie? (Quo vadis Domine?), Chrystus odpowiedział: Idę do Rzymu, dać się powtórnie ukrzyżować. Zawstydzony Piotr zawrócił do miasta, gdzie wkrótce poniósł śmierć. Na miejscu zdarzenia postawiono później kościół. Tę właśnie budowlę pokazał Henrykowi Sienkiewiczowi znany malarz, miłośnik i znawca antyku, Henryk Siemiradzki i tutaj narodził się pomysł powieści z dziejów wczesnego chrześcijaństwa, która przyniosła pierwszą polską Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Na środku nawy jest widoczna ogrodzona skała z odciskiem stopy pozostawionym ponoć przez Chrystusa. Popiersie Henryka Sienkiewicza ufundowała włoska polonia w 1977 r.

Po wyczerpujących dniach w Rzymie, w piątek wyruszyliśmy do Asyżu – miasta Św. Franciszka. Oprowadzeni przez dh. Piotra Lulę – Polaka, asystenta prowincjała Zakonu Franciszkanów w Asyżu, zwiedziliśmy m.in. Bazylikę św. Franciszka (wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO), Bazylika św. Klary, Katedrę św. Ruina, Plac Ratuszowy. W oddali podziwialiśmy Zamek Rocca Maggiore oraz położoną w nowej dzielnicy miasta Bazylikę Santa Maria degli Angeli (Bazylika Matki Bożej Anielskiej), w której znajduje się Kaplica śmierci św. Franciszka – Transito (Przejścia).

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Z Asyżu udaliśmy się do pensjonatu w miejscowości Lido di Jesolo w okolicach Wenecji.

Sobota była ostatnim dniem pobytu naszej delegacji we Włoszech. Po śniadaniu, zażywając kąpieli słonecznej, spędziliśmy miłe chwile nad Adriatykiem, a następnie promem udaliśmy się na zwiedzanie Wenecji.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Przez blisko 8 godzin odwiedziliśmy m.in.: Bazylikę św. Marka na Piazza San Marco, podziwialiśmy pałac Dożów, przechadzaliśmy się po moście Westchnień, i moście Rialto, płynęliśmy gondolą po Kanale Grande. Wieczorem spotkała nas mila niespodzianka. Mogliśmy podziwiać fragment uroczystości poświęconej założycielom miasta na wyspie.

(Foto - Tomasz Fliszkiewicz)

Zmęczeni trudami gorącego dnia powróciliśmy do Lido. Czekała na nas jeszcze tylko wieczorna kąpiel w Adriatyku. Po godzinie 21.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną, gdzie przez Austrię i Czechy dotarliśmy do Polski.

Szczęśliwi, zmęczeni i jednocześnie smutni z faktu, że musimy się rozstać ze wspaniałymi przyjaciółmi – spotkaliśmy się z naszymi rodzinami. Może znowu za rok będziemy pomagać w organizowaniu kolejnych uroczystości na ziemi włoskiej – tym razem związanymi z wyzwoleniem Bolonii przez 2 Korpus gen. Andersa w kwietniu 1945 roku…?

                               Tomasz Fliszkiewicz /staryred/

 

/W opracowaniu wykorzystano materiały D. Burdzińskiej i Ł. Kowalczyka, fragment książki M. Wańkowicza „Bitwa o Monte Cassino” oraz własne/

*

 

Relację filmową z wydarzeń na cmentarzu Monte Cassino

 znajdziecie m.in.na stronie Prezydenta RP

www.prezydent.pl

 

Strona tytułowa       Imprezy 2008/2009