Wchodzimy za

trzy...

dwa...

jeden!

 

            Osoby dramatu: uczniowie klasy drugiej „a”, trzeciej „a”, trzeciej „b” oraz trzeciej „c” pod opieką pani Janiny Pawełek, pani Ewy Pawełek oraz pani Anny Baranowskiej.

            Czas akcji: czternasty grudnia dwa tysiące dwanaście.

            Miejsce akcji: kulisy Teatru Narodowego.

           

            Okazji do wejścia tam, gdzie zwykle wejście jest wzbronione, nie można było przegapić. Napis „tylko dla personelu” od zawsze kusił i kusił, więc wycieczka za kulisy Teatru Narodowego stała się dla grupy z zajęć artystycznych przedwczesnym prezentem gwiazdkowym. Z tego powodu niecierpliwie przebieraliśmy w miejscu nogami, stojąc pod gmachem Teatru tuż przed dziesiątą rano. Opłacało się marznąć kilkanaście minut, opłacało...

            Trafiliśmy na przewodniczkę, której świat powinien nam zazdrościć. Zaprowadziła nas dosłownie wszędzie. Zobaczyliśmy każdy zakątek budynku, przejęci do tego stopnia, że ledwo rozmawialiśmy między sobą. Zależało nam, by nie uronić żadnego słowa. Rzecz jasna oprowadzanie nas po budynku to nie wszystko. Przewodniczka opowiedziała nam szczegółowo o tym, jak (niemalże krok po kroku) powstaje spektakl, jak zbudowana jest scena, ilu potrzeba osób, by wszystko mogło dojść do skutku. Już na samym wstępie mieliśmy okazję pokręcić się po największej scenie, tej w sali Bogusławskiego. I – jak łatwo się domyślić – wyobraźnia poszła w ruch.

            Jak wspaniale byłoby tam choć raz zagrać! Wystawić tę sztukę, którą szykuje kółko teatralne! Lub przynajmniej stanąć w cudownym kostiumie i wypowiedzieć nawet jedno zdanie. Wypróbować wszystkie zapadanie... Pohuśtać się na sztankietach.

            Fakt faktem – mogliśmy posiedzieć tam, gdzie podczas wystawiania sztuki aktorzy czekają na wyjście na scenę. Zobaczyliśmy garderobę, kulisy, ale również stanowisko inspicjenta oraz parę innych rzeczy, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy.

            Szczególną gratką był spacer po pracowniach. Najpierw podziemnym przejściem przeszliśmy na drugą stronę ulicy, potem zwiedziliśmy budynek, w którym podczas przygotowań do premiery powstają rekwizyty i kostiumy, a także tam mieszczą się biura administracji. O ile tych drugich nie zwiedzaliśmy, to te pierwsze wywarły na nas piorunujące wrażenie. Zebranie tylu rekwizytów z zupełnie różnych sztuk w jednym miejscu wyglądało jak teatralna Wieża Babel.

            Na koniec usiedliśmy na widowni dość nietypowej sceny przy Wierzbowej, gdzie pani przewodnik mężnie przyjęła na siebie wszystkie nasze pytania. Dowiedzieliśmy się między innymi tego, skąd biorą się aktorzy dziecięcy, czy jedzenie na scenie jest prawdziwe, jak długo jadą dekoracje do Izraela. Oraz, co najważniejsze, że każdy aktor zawsze powinien robić wszystko, by pomóc drugiemu aktorowi. Takich wycieczek się nie zapomina.

 

Kurtyna w dół!

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pani Dyrektor Janina Pawełek.
 
 
Relacja - Justyna Jasiorowska
 
Zdjęcia - Magda Woźniak
 
 
 
 

 

Strona tytułowa