Tymoteusz Wójcik
 
 
Finalista Wojewódzkiego Konkursu Historycznego 2013.
 
 
 
 
 

 

Wywiad z Tymoteuszem Wójcikiem

 

- Wywiad ten dotyczyć będzie głównie konkursu z historii, w którym brałeś udział. Moje pierwsze pytanie brzmi: Jak się czujesz z tytułem finalisty?

- Czuję się zawstydzony tym wywiadem… Nie spodziewałem się, że zdobycie tytułu  finalisty wywoła aż takie emocje w moim najbliższym otoczeniu. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z mojego osiągnięcia, chociaż marzył mi się tytuł laureata.

- Dalej będzie już łatwiej – Ile czasu zajęło Ci przygotowanie?

- Właściwie, to uczyłem się do tego konkursu, odkąd się dowiedziałem, a jak już  przeszedłem do drugiego etapu, uczyłem się regularnie, w zasadzie codziennie pisałem jakieś testy i powtarzałem z tatą materiał - czasami chętniej, czasami mniej.  Generalnie lubię historię, ale w tak intensywnym wydaniu niekiedy miałem lekki  przesyt.

- Na kolejne pytanie już udzieliłeś mi odpowiedzi, a miało ono brzmieć: Kto pomagał  Ci się przygotować do konkursu?

- W zasadzie to zasługa mojego taty - nauczyciela historii w naszym gimnazjum i to  on najbardziej pomagał mi w nauce, ale jak to zwykle bywa na sukces składa się  wiele czynników. Motywowała i zachęcała mnie do nauki również moja mama.  Atmosfera szkoły ogólnie też wywierała pozytywną presję. Wielu przecież przystąpiło do konkursów, zwłaszcza do historycznego, więc trochę zdrowej  rywalizacji i samozaparcia, żeby się uczyć też się przydało.

- A mówiąc o historii – Czy jest jakiś okres, który szczególnie Cię pasjonuje?

- Okres? (Chwila zastanowienia). Historia to rozległa i pasjonująca dziedzina,  naprawdę wiele może zainteresować i wciągnąć na tyle, by samodzielnie zgłębiać wiedzę. Był czas, gdy bezustannie czytałem wszystko, co dotyczyło wszelkich wojen, różnego rodzaju broni użytych w walkach. Miałem również fazę na wschód – rządy Stalina, polityka ZSRR, więc dosyć różnorodnie. Mogę chyba jednak stwierdzić, że najbardziej pasjonuje mnie historia starożytnego Rzymu, ogólnie starożytność.

- To następne pytanie już nie na temat historii: Czy masz jakieś inne zainteresowania?

- Oczywiście, mam wiele zainteresowań: interesuję się muzyką, literaturą, lubię grać  na gitarze i perkusji, lubię też spacerować po lesie. Niektóre pasje rosną wraz ze  mną, tzn. „przerzucam się” z gitary na perkusję, ciągle szukam, ciągle gram... Dużo  też słucham różnej muzyki. Szczególnie lubię charakterystyczne, nieco  psychodeliczne brzmienie Alice in Chains i Nirvany, ale nie pogardzę też Oasis. Wciąga mnie dobra książka. Przeczytałem wszystko Mario Puzo. Wyjątkową dla mnie lekturą są utwory Petera Bretta. Moja książka z dzieciństwa to „Opowieści z Narnii”, a także pamiętniki Adriana Mola Sue Townsend, do których często mimo poważnych szesnastu lat wracam. Od roku jestem zakochany… w kuchni włoskiej. Namiętnie i z największą pasją przyrządzam oryginalne dania. Gotowanie to sztuka. Myślę, że potrafię to i owo wykreować. Miałem już swój włoski debiut przed gronem znajomych i nieskromnie powiem, że wypadłem nieźle…

- Kolejne pytanie – Co zamierzasz robić dalej, jakie są Twoje plany związane ze szkołą?

- Moje plany... w zasadzie dostałem się już do szkoły, do 27 Liceum  Ogólnokształcącego, imienia Tadeusza Czackiego w Warszawie i mam zamiar tam  pójść. Rozważałem również inne możliwości, ale w końcu samo dostanie się do „Czackiego” to nie byle co, więc potraktowałem wybór szkoły jako ciąg dalszy mojego historycznego sukcesu. Bo tak naprawdę tytuł finalisty w dużej mierze ułatwił mi dostanie się do tak renomowanego ogólniaka. Jestem ciekawy tej szkoły. Zastanawiam się, jakie otworzy przede mną możliwości, jakich ludzi spotkam i czy ogólnie spodoba mi się życie w stolicy.

- A co zamierzasz robić po skończeniu LO?

- Plany na tak odległą przyszłość mam chyba mocno niesprecyzowane. Na pewno będę chciał studiować (ale co?...?), robić to, co lubię i mieć wokół siebie życzliwych mi ludzi. Reszta, mam nadzieję, sama się ułoży…

- Co poradziłbyś koleżankom i kolegom z gimnazjum?

- Myślę, że trudno jest słuchać rad, dlatego nie chciałbym pouczać koleżanek i kolegów z gimnazjum. Mogę powiedzieć tylko, że dla mnie wiedza ma ogromną wartość. Zawsze sobie myślę, że lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. Lubię sentencję Moliera – „Doprawdy, jak to miło coś umieć!”. Kończąc klasę trzecią belskiego gimnazjum miałem poczucie, że była to zbyt krótka przygoda. Jestem wdzięczny wielu osobom, że je spotkałem na tym etapie edukacji. Gimbel będę wspominać bardzo miło, za atmosferę, kumpli, wycieczki i wszystko inne, co składa się na życie szkoły. Togi gimnazjalnej – nie sprzedam! Mój biret rocznik 2010 wisi w moim pokoju na honorowym miejscu… Natomiast w udzielaniu „cennych rad” przoduje moja mama, więc może ją zacytuję: „Ucz się dziecko, nauka w życiu jest najważniejsza!”

- Dziękuję za udzielenie wywiadu i życzę dalszych sukcesów.

- Ja też bardzo dziękuję.

 Z Tymoteuszem rozmawiał Janek Jasiński.

 

 
*
 
Jako doświadczony czarodziej w scenkach na lekcji języka angielskiego.
Kolejny występ - w scenkach w restauracji na lekcji języka angielskiego.
Święto Niepodległości 2011.
Festiwal Piosenki Religijnej 2012.
Z Bartkiem Sikorskim. Egzamin gimnazjalny 2013.
Bal gimnazjalny, czerwiec 2013.
Zakończenie roku szkolnego 2012/13. Ostatni dzień w gimnazjum.
Zakończenie roku szkolnego 2012/13. Ostatni dzień i ostatni koncert w gimnazjum.
Zakończenie roku szkolnego 2012/13. Ostatni dzień i ostatni koncert w gimnazjum.
*
Wśród innych osiągnięć Tymoteusza wymienić należy
>>> II miejsce w konkursie ortograficznym 2013
oraz
>>> II miejsce w Turnieju Wiedzy o Ziemi Grójeckiej GRÓJBÓJ 2012
 

 

Strona tytułowa