IIa i IIc w Woli Okrzejskiej

i Radzyniu Podlaskim
 
20 września odbyła się szkolna wycieczka do Ziemi Łukowskiej w województwie lubelskim. W wyprawie uczestniczyły klasy IIa i IIc, a opiekunkami były pani Anna Kocewiak i pani Janina Pawełek. Celem naszej podróży było Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej. Na miejsce dotarliśmy po kilku godzinach jazdy.
Zdjęcie znalezione na stronie http://www.muzeumsienkiewicza.pl
 

     W muzeum spędziliśmy ponad 2 godziny. Przed wejściem powitał nas dyrektor placówki. Następnie wysłuchaliśmy ciekawego opowiadania o Sienkiewiczu i zwiedziliśmy dwór. W muzeum znajduje się wiele interesujących eksponatów m.in.  obrazy F. Kostrzewskiego  „Janko Muzykant” i „Latarnik”, wiele pamiątek rodzinnych (francuski fortepian matki Henryka, wiele zdjęć), przedmioty z podróży pisarza (róg nosorożca, strzelba, jego kufer podróżny).

     Następnie pojechaliśmy do kościoła - gdzie pochowani są  przodkowie noblisty i na cmentarz, gdzie spoczywa jego matka. Obowiązkowym punktem na trasie był kopiec Sienkiewicza , usypany przez ludzi z całej Polski. Ze szczytu wzniesienia roztaczał się wspaniały widok na całą okolicę.

     W drodze do Radzynia Podlaskiego zawitaliśmy do Woli Gułowskiej. W miejscowej Izbie Pamięci Września 1939 obejrzeliśmy film o generale Franciszku Kleebergu. Większość  uczniów popadła w letarg podczas emisji programu. Według mnie pracownicy izby mogli ciekawiej zagospodarować ten czas.

     Później podziwialiśmy XVIII-wieczny pałac  Potockich, w którym obecnie mieszczą się: sąd rejonowy , biuro poselskie, kancelaria adwokacka i siedziba klubu muzycznego.

Zdjęcie znalezione na stronie http://www.radzyn-podl.pl
 

Moim zdaniem rezydencja i park nie są w najlepszym stanie. Mury są odrapane, okna wypaczone, a alejki w parku wylano asfaltem. Odmalowano jedną ścianę (co podobno kosztowało ponad 2 miliony), ale to śmieszne – z jednej strony brązowy, a z pozostałych biały, raczej szary. Przewodnik pokazał nam też jakiś pomnik, nie wiem, co symbolizował ani co miał uczcić, bo po prostu cichy głos przewodnika gubił się między rozmawiającymi uczniami, a ruchliwą ulicą. Następnie zaprowadził nas pod zamkniętą bramę. Trochę bez sensu, bo był to teren prywatny (o czym informowały liczne tabliczki) i trudno było dojrzeć choćby zarysy budowli. Spod „tajemniczego” pałacu powędrowaliśmy do „tajemniczego” walca – kaplicy. W budynku mogło się zmieścić najwyżej siedem osób. Szczyt kaplicy zwieńczony został kopułą ozdobioną wspaniałymi freskami. Jednak większość osób wydawało się być bardziej zainteresowana zbieraniem kasztanów, niż podziwianiem zabytku.

     Później zwiedzaliśmy jeszcze miejscowy kościół i około godziny 18 wyruszyliśmy w drogę powrotną. Czas wydawał się wtedy płynąć szybciej i w rytm ciągłych kłótni wróciliśmy do Belska.

     Wycieczkę uważam za udaną. Jeśli ktoś słuchał,  dowiedział się wielu ciekawych faktów, a jeśli nie – to miał czas, żeby porozmawiać ze znajomymi i odbić się od szkolnej monotonii.

 
                                                   Relację sporządził Stefan Matyjas z klasy IIa
 

Zdjęcia Natalii Augusiewicz (odzyskane 31.01.2016)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Strona tytułowa     Imprezy 2011/12